1. Żydowskie miazmaty w Modliborzycach w XVII w. 2. Jak wyglądali modliborzyccy mieszczanie w XVII wieku?
1. Żydowskie miazmaty w Modliborzycach w XVII w.
Niniejsza witryna ma przybliżyć nieco życie modliborzyckiej społeczności od początku założenia miasta, tj. od ok. połowy XVII w. Jak już wiemy, od samego początku społeczność ta była tworzona przez osadników napływających głównie zza Sanu i Wisły. Równocześnie napływała też ludność żydowska. Serwis https//sztetl.org.pl podaje, że w 1674 r. w Modliborzycach mieszkało 34 Żydów. W dotychczas przedstawionych protokółach z rozpraw sądowych dotyczących różnych wykroczeń i przestępstw popełnianych przez mieszkańców Modliborzyc nie widzieliśmy żadnych konfliktów na tle obyczajowym i religijnym między społecznością żydowską a katolicką. Nie ma ich również w kolejnych protokółach. Domyślamy się jednak, że takowe były. Musimy jednak wiedzieć, że sprawy tego typu, stanowiące potencjalnie poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i spokoju społeczności danej gminy, należały do kompetencji trybunału koronnego (dla Modliborzyc – Lubelskiego).
Biorąc pod uwagę chrześcijańskie zasady wiary i sposoby sprawowania kultu i konfrontując je z żydowskim podejściem do chrześcijaństwa wynikającym z rabinicznych nauk i wychowania zgodnie z Talmudem i tradycją, łatwo wyobrazić sobie, że z tego powodu musiało dochodzić od czasu do czasu do różnorodnych konfliktów. Jeżeli chcemy stworzyć sobie obraz wzajemnych relacji polsko-żydowskich, nie powinniśmy jednak tej sfery pomijać, a więc mając dostępne jakieś źródła mówiące o tym, to warto o nich wspomnieć. Oczywiście zgodnie z założonym w tym serwisie celem, tzn. dotyczącym przybliżenia czytelnikom życia modliborzyckiej społeczności w początkach jej istnienia, a Żydzi przecież byli jej istotną częścią. Postaram się zrobić to w miarę obiektywnie, aby nikt nie zarzucił, że jest to tendencyjna, antysemicka strona. Do jej zredagowania skłoniło mnie bulwersujące wydarzenie z 1681 roku, którego ślad pozostał w archiwach Lubelskiego Trybunału Koronnego i które niewątpliwie wstrząsnęło modliborzycką społecznością. Świadczy ono o stosunku żydów (z małej litery, bo chodzi tutaj o wyznawców religii, a nie ludzi narodowości żydowskiej) do chrześcijan. Otóż Żydzi (chodzi o narodowość) mieszkający w owym czasie w Modliborzycach byli z pewnością w zdecydowanej większości ludźmi wierzącymi (a w jakiejś, niewielkiej tylko części, udającymi wierzących). Mieli swojego rabina i synagogę. Nie chodzi oczywiście o obecnie istniejący budynek, bo ten wybudowano ok. 1760 r. (o tym, być może, później). Jedną z podstawowych ksiąg judaizmu jest, jak wiemy, Talmud. Jest on odpowiednikiem katolickiego Katechizmu.
Jak podaje Wikipedia „Talmud był przez całe wieki i jest obecnie głównym odniesieniem, do którego odwoływali się i nadal się odwołują rabini na całym świecie, rozstrzygając rozmaite spory i przystosowując prawo religijne do współczesnych warunków życia”. Owo „przystosowanie” prawa religijnego do życia wśród chrześcijan wygląda jednak bardzo bulwersująco. Zanim zacytuję krótki fragment i opinie niektórych znawców Talmudu, warto zastanowić się, na ile był on znany i przestrzegany przez Żydów. Jeśli chodzi o rabinów, to z pewnością znali go bardzo dobrze, szczególnie na terenie Lubelszczyzny. W Lublinie istniała bowiem do niedawna jesziwa znana nie tylko w całej Polsce, ale i w Europie. Jakkolwiek okres, którego dotyczą wydarzenia to całkowity upadek społeczności żydowskiej w Lublinie po najazdach kozacko-rosyjskich oraz szwedzkich, ale starsi rabini kończyli przecież lubelską jesziwę za czasów jej świetności. A więc rabini znali Talmud doskonale. Czego rabini uczyli swoich wiernych? Na pewno treści Talmudu przekazywali im od najmłodszych lat. Chłopcy żydowscy uczyli się przecież od 3 lub 5 roku życia w szkołach religijnych zwanych chederami prowadzonych przez rabinów. Dorosłym (wg kryteriów talmudycznych) rabini z pewnością dawali pewien rodzaj dyspensy na stosowanie się do niektórych zasad zawartych w Talmudzie lub sugerowali tylko rozsądek przy ich stosowaniu. Pamiętajmy, że wiek XVII to czasy, w których łamanie zasad wynikających z religii (i obyczajowych) było ryzykowne, nawet niebezpieczne. A jak zachowywali się Żydzi żyjący obok i wśród Polaków, którzy byli przecież katolikami (chodzi oczywiście o Modliborzyce)? Niektórzy stosowali się do pouczeń rabina, a więc pewne zasady stosowali, inne naruszali wg zaleceń rabina, jeszcze inne naruszali z obawy przed reakcją katolików, dla własnego interesu, niektórych nie pamiętali (Talmud to przecież wiele tomów), jeszcze inne uznawali za nieżyciowe (niektórzy mieli przecież tzw. „swój rozum”). Niektórzy, być może, mieli obojętny stosunek do wiary. Zdarzały się też przypadki zmian wiary na katolicyzm (tzw. konwersja).
Relacje odwrotne (chrześcijanie-żydzi) określone w ewangeliach, nauczaniu kościołów chrześcijańskich oraz w wychowaniu są nam dość dobrze znane i znane są również zachowania tych społeczności względem żydów na przestrzeni wieków. Nie ma więc sensu rozwijać tutaj tego wątku.
Mieliśmy więc w miastach dwie główne społeczności. Wyobraźmy je sobie, w celu zobrazowania ich wzajemnych relacji, jako dwie przestrzenie, które w części są rozłączne, w części stykają się, a w części przenikają. To przenikanie było zarówno korzystne dla obu społeczności, obojętne jak i konfliktowe.
Teraz wspomniane niewielkie cytaty, ale najpierw kilka uwag. Otóż niektorzy mogą zarzucić, że podane dwa nazwiska autorów to ludzie o znanych antyżydowskich poglądach, ale podobne opinie także znajdziemy u wielu innych, znanych dzisiaj autorów, którzy cytują odpowiednie fragmenty Talmudu, np. Peter Schäfer – dyrektor Programu Badań Judaistycznych uniwersytetu w Princeton. Z kolei papież Grzegorz IX w jednym z listów napisał: "Jak usłyszeliśmy Żydzi nie zadowalają się Starym Prawem, które Bóg przekazał Mojżeszowi na piśmie: posuwają się nawet do całkowitego jego ignorowania i utrzymują, że Bóg dał im inne Prawo, które przekazał Mojżeszowi ustnie; zowią je ‘Talmudem’, czyli ‘Nauką’. Zawarte w nim są rzeczy tak obelżywe i nie do opisania, że budzą wstyd w tych, którzy o nim wspominają, przerażenie zaś w tych, którzy to słyszeli.".
My zainteresujemy się tylko niewielkimi fragmentami opinii i cytatem dotyczącymi małżeństw. Są one raczej bezdyskusyjne i znajdują odzwierciedlenie w treści Talmudu.
I jeszcze jedna uwaga: jeżeli dzisiaj dorośli i wykształceni ludzie, mimo wielu dostępnych źródeł informacji, są tak podatni na propagandę i są w stanie „wszystko kupić”, to co dopiero mówić o ludziach z XVII wieku i wieków wcześniejszych?
Maciej Kropidło: Talmud o chrześcijanach”:
W Talmudzie jest objaśnienie, że Akumy to są tacy, co używają krzyża, a w innem miejscu powiedziano, że Akumy obchodzą święto Narodzenia, a w osiem dni potem święto Nowego Roku.
W różnych miejscach Talmudu opowiadają rabini, jak straszni i obrzydliwi są chrześcijanie: bałwochwalcy, gorsi od Turków, mężobójcy, rozpustnicy, nieczyści czyli trefni, gnój, zwierzęta, a nie ludzie, zwierzęta pod ludzką postacią, gorsi od zwierząt, synowie djabła, dusze złe i nieczyste, po śmierci idą do piekła, ciała umarłych chrześcijan to ścierwo bydlęce.(...)
Według Talmudu chrześcijanie są to zbrodniarze, a najbardziej to mężobójcy i rozpustnicy. „Nie przyłączy się Izraelita do Akuma, bo są podejrzani o przelew krwi”(...)
Talmud pisze wyraźnie o gojach: „Stworzył ich Pan Bóg w ludzkiej postaci na cześć Izraela, bo nie na co innego są stworzeni Akumy, jeno na służbę żydom we dnie i w nocy, a nie można im dać odpoczynku nigdy w tej służbie. Bo wypada, żeby królewiczowi (to znaczy Izraelicie) służyły zwierzęta nie we własnej postaci, ale w postaci ludzkiej”. Dlatego nauczają rabini, że małżeństwa gojów nie są prawdziwemi małżeństwami, a małżeństwa Akumów z żydówkami czy Akumek z żydami są nieważne(...)
Akumowi nie powinien żyd nic dobrego uczynić, chyba dla własnego interesu, bo inaczej po śmierci nie zmartwychwstanie. Goja nie trzeba chwalić, nawet nie należy wymawiać imion chrześcijańskich. Przeciwnie, żyd powinien burzyć i wyśmiewać „ełyłym“ gojów i przekręcać ich nazwy na podłe, przezwiska. Dlatego też w Talmudzie na święte osoby i rzeczy chrześcijańskie są takie bluźniercze i rozpustne przezwiska, że nawet trudno powtórzyć na piśmie te obrzydliwości.
Ksiądz prof. Justyn В. Pranajtis – „Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim”:
A co mówił na temat małżeństw żydowskich obowiązujący wtedy Katechizm rzymski, jakby nie było, odpowiednik Talmudu?
(...) i u Żydów, aczkolwiek daleko świątobliwiey małżeństwa chowano, i bez wątpienia większą świątobliwość one w sobie miały: albowiem obietnicę mieli, iż w nasieniu abrahamowem miały być narody wszystkie błogosławione, i przeto mieli to sobie za rzecz pobożną potomstwo mieć, z którego się Chrystus Zbawiciel Pan nasz narodzić miał, wszakże i te żydowskie małżeństwa, prawdziwego Sakramentu własności nia miały.
Tylko tyle i bez żadnych dodatkowych ocen.
Ogólnie można powiedzieć, że w kościele katolickim (w innych zapewne podobnie) obowiązywało prawo zakazujące udzielania ślubów z osobami wyznającymi inną wiarę (bez określania, że jest to judaizm) i nakazujące uznawanie takich ślubów za nieważne, jeżeli okazało się po ślubie, że taka osoba jest innej wiary. Jak widać różnica w ocenie związków małżeńskim w obu religiach jest wyraźna, jakkolwiek w obu przypadkach takie związki małżeńskie były uważane za nieważne.
Wróćmy do Modliborzyc. Co więc wydarzyło się latem 1681 r. w Modliborzycach? Poniższy tekst pochodzi ze strony teatru „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie, a sprawa ta stała się kanwą scenariusza teatralnego. Niestety, nie wiemy, co wydarzyło się później ponieważ w Archiwum Lubelskim nie ma jeszcze skanu księgi protokółów zawierającej tę sprawę, a strona teatru nie zawiera nic więcej na ten temat.
Relacja o złożeniu pozwu [pozew złożony w synagodze w Modliborzycach] z 3 VII 1681 r. do trybunału koronnego lubelskiego dla Szmula Chirurga, Żyda z Modliborzyc, faktora [pełnomocnika do spraw finansowo-majątkowych - red.] kupca modliborzyckiego Ferenczyka Wargaca, i dla całej gminy modliborzyckiej. Ur. [urodzony - red.] Stefan Tymiński pozywa w sprawie szykan, jakich Żydzi modliborzyccy dopuścili się wobec Anny, córki Żyda Jakuba, arendarza browarów w dwu wsiach: Borów i Zakrzówek, gdy ta przyjęła chrzest. M.in. uniemożliwili jej wyjazd na pielgrzymkę („na dróżki święte”), porwawszy przywieźli do Modliborzyc, gdzie wydali za mąż za tamtejszego krawca Żyda Fadrysza.
2. Jak wyglądali modliborzyccy mieszczanie w XVII wieku?
Poniższa scenka rodzajowa (rys. Jana Matejki) pomoże nam wyobrazić sobie, jak wyglądali w tym czasie modliborzyccy mieszczanie. Widać na niej scenę jakiejś kłótni między Żydami i modliborzyckimi mieszczanami. Rezydent (przedstawiciel właściciela miasta) wyraźnie stoi po stronie Żydów i próbuje przekonać władze miasta do ich racji. Niestety, tak często bywało w różnych sporach między mieszczanami a Żydami na terenie Lubelszczyzny, że właściciele miasteczek oraz starostowie stawali po stronie Żydów. Możemy się chyba domyślać dlaczego.