Str. 368, 369, 370. 7 XI 1689 r. W karczmie i przy kartach starszym też należy się respekt. Jak cechmistrz Kryński próbował nauczyć tego młodzieniaszka Skibę i co z tego wynikło.
Przed Augustem III, rzadko w którem mieście naszem kart można było dostać, gra niewielu była znajoma, zaczęła się jednak upowszechniać najprzód w stolicy od r. 1740, wkrótce i po całym kraju. Zarzucono szachy, warcaby, wzięto się do kart i fabrykant ich do Warszawy sprowadzony został.
Tak pisał pod koniec XVIII wieku Jędrzej Kitowicz, polski historyk, pamiętnikarz, korespondent polityczny, ksiądz i konfederat barski o kartach. Wynika z tego, że Modliborzyce pod względem upowszechnienia się gry w karty wyprzedziły Warszawę o pół wieku. Czy to jest powód do chwały, czy też nie?
Początek listopada 1689 r. Zakończyły się zaduszkowe obrzędy religijne, odwiedzanie grobów oraz wspominanie zmarłych członków rodziny, sąsiadów i przyjaciół. Na nowym, przykościelnym cmentarzu grobów jest już sporo – około setki – ale osoby w nich leżące, mieszkańcy Modliborzyc, są dobrze znane prawie wszystkim mieszczanom. Byli przecież pierwszymi osadnikami. Inni, już tutaj urodzeni, którzy mieli mniej szczęścia i nie doczekali starości, też już znaleźli swoje miejsce wiecznego spoczynku. Niektórzy, szlachetnie urodzeni, bardziej zasłużeni dla miasta leżą w podziemiach kościoła, dodając żyjącym krewnym więcej prestiżu, a sobie skracając drogę do nieba.
5 listopada Franciszek Kryński, cechmistrz szewski, mając dosyć siedzenia w ciemnym warsztacie nad brudnymi, śmierdzącymi butami, wyszedł z domu i postanowił wstąpić do pobliskiej karczmy, aby się trochę rozerwać i odegnać natrętne myśli. Tym razem wybrał karczmę Żyda Piekły. W karczmie, w odróżnieniu od jego domu, było gwarno i wesoło. Nie wiadomo, czy zamówił przepalankę, czy piwo, bo akcja przedstawiona w zeznaniach świadka Korzeniowskiego zaczęła się, kiedy zwrócił uwagę na wesołą kompanię siedzącą przy jednym ze stołów i grającą w karty. Wśród grających zauważył Wojciecha Naglicę. Był to człowiek z charakterem, krewki, umiał walczyć o swoje, miał trochę ciemnych sprawek w przeszłości, zupełnie jak Franciszek Kryński. Podobał mu się taki charakter. Tenże Wojciech Naglica grał właśnie z dwoma młodzieniaszkami – Michałem Skibiaczkiem (czyli synem Skiby, a konkretnie ławnika Adama Skiby i jednocześnie bratem Bartosza) i Janem Korzeniowskim z Dąbia (tu zauważmy, że ten Korzeniowski, jakkolwiek ma nazwisko szlacheckie, jest określony mianem „pracowity”, czyli chłop pańszczyźniany!). Ta kompania odpowiadała mu. Przecież Naglica był jego kompanem nie tylko od kieliszka, a pozostali dwaj to zwykli, nic sobą nie reprezentujący, weseli młodzieniaszkowie. Przysiadł się więc do nich. Wesoła kompania grała w tryszaka. W najczarniejszych myślach Kryński nie mógł spodziewać się, czym zakończy się to, wydawałoby się przyjemne, spotkanie.
Tu należy się kilka uwag odnośnie gry w tryszaka, kart do gry oraz warunków, w jakich ta gra się odbywała. Zacznijmy od tego, że tryszak, albo straszak (albo z niemiecka flus), to hazardowa gra podobna do pokera (Osoby, które grywają w pokera, mogą odpuścić sobie dalszy fragment tego akapitu, bo dla nich opis stanu kart, warunków gry i możliwych zachowań graczy w takich sytuacjach będzie zbyt trywialny). Mamy więc grę kartami wypożyczanymi od Piekłowej, barmanki, używanymi przez wielu graczy, a więc pobrudzonymi przez stoły i ręce grających, z różnymi uszkodzeniami, z kartami dyskretnie poznaczonymi przez graczy. Wszak gra się nimi na pieniądze! Gra toczy się przy słabym oświetleniu dziennym (małe, brudne, ciemne okna) albo przy słabym świetle łojowych świec. W takich warunkach zaczynają mieć znaczenie, oprócz umiejętności gry, sprawy związane z rozpoznaniem charakterystycznych znaków na odwrocie kart, typu: układ kropek, linii, plam, odcieni kolorów, załamań, itp. Jeżeli grający ma dobry wzrok i dobrą pamięć wzrokową (a tu różnice między ludźmi są ogromne), to jest w stanie rozpoznać po rewersie wszystkie karty w talii! Przecież w tej grze chodzi o to, aby wygrać z lepszą kartą, a jeżeli widzi się, jakie karty ma przeciwnik, to co potrzeba więcej? No, można jeszcze ewentualnie blefować, ale jeżeli robi to przeciwnik, to przecież widać, jakie ma karty. Prawdziwy raj dla różnej maści karcianych cwaniaków i oszustów!
Nie wiemy, czy ci dwaj młodzieniaszkowie mieli taką zdolność – co do Skiby to możemy przypuszczać, że na pewno był dobrym graczem, bo pamiętamy z jednej ze spraw, że jego brat grywał w karty, a więc musieli grywać i ze sobą, natomiast o Korzeniowskim tylko tyle, że wygrał tę jedną „płatkę” czyli stawkę (albo pulę). Skoro był chłopem pańszczyźnianym, a grał w tym towarzystwie, to musiał coś sobą reprezentować, przynajmniej jako gracz w karty, hazardzista. Jak widać z jego zeznań, potwierdzonych również przez Naglicę, początek tej całej awanturze dało właśnie wygranie puli (zwanej płatką) przez Korzeniowskiego. W związku z tą wygraną między Skibą a Naglicą wywiązał się jakiś spór. W pewnym momencie Naglica użył, jako argumentu w tym sporze, słów: „Saluis omnibus beneficiis, ty kpie”. Tu interesujące jest, dlaczego użył takich słów i dlaczego te słowa Naglica skierował do Skiby. Mogła zajść jedna z dwu sytuacji – młodzieniec, widząc nieudolną rozgrywkę przeprowadzoną przez Naglicę, wytknął mu jakieś błędy albo zaśmiał się z niego. Naglica, z pewnością mający wysokie mniemanie o sobie, nie mógł znieść ani jednej, ani drugiej reakcji młodzieniaszka i musiał wyraźnie wskazać mu, jakie jest jego miejsce w szeregu. Odpowiedział zacytowanymi wyżej słowami, które dzisiaj brzmiałyby tak: „Pilnuj swego nosa, baranie!”. Jednak młody Skiba wcale nie czuł się „kpem”, więc w tej sytuacji nie pozostał mu dłużny odpowiadając: „Tyś też taki”. Miał chyba jednak jakieś resztki respektu albo strachu przed Naglicą, bo nie użył jednak słowa „kiep”. Taka bezczelność tego młodzieniaszka to było za wiele dla Kryńskiego, który siedział obok przy stole. Nie zwykł słyszeć od młodzieniaszków takich odzywek do starszych, poważnych obywateli. Miał przecież kilku uczniów szewskich i trzymał ich krótko. Zareagował tak, jak zwykle to robił w takich sytuacjach – wymierzył Skibie dwa solidne policzki. Ciąg dalszy nastąpił w sieni i na dworze, gdzie podobno Skiba uderzył Kryńskiego kijem. Po wszystkim protestację złożył pan Kryński i tego samego dnia również Michał Skiba. Obaj poddali się również obdukcji.
Feria Secunda – poniedziałek;
Skibiaczek – młody Skiba;
drapow – zadrapań;
taler – talar;
azas – a zaś;
naprzechodzie – w przejściu;
producował – przedstawiał;
płatka – stawka w grze;
był – bił.
ACtum Feria Secunda post Festum Sanctorum omnium Proxima et 7 Novembris Anno D-ni 1689 |
Sławetny Pan Franciszek Kryński Miesczanin Modliboski y Cechmistrz Rzemięsła Szewskiego protestatus est Graui Cum querella (...) et Contra Michaelem Skibiaczek Isz on bawiączy się wdomu Niewiernego Zyda Iakuba alias Piekła przyszedszy do Vrzędu Woytowskiego Ławniczego Modliboskiego Społecznie ztymze Panem Michałem Skibiaczkiem Oycowiczem wazył się temuSz Panu FranciSzkowi Krynskiemu zapomniawSzy boiazni Bozey y miłosci blizniego y (...)(...) zapomniawSzy o Surowosci prawa pospolitego razy zadać pociemku wsieni Skrycie nie odpowiednię iak Kto Kogo uchodzy zdradziecko zabic przeciwko Ktoremu protestatus eSt yterum atque iterum Solenniter y razy zSwiadkami zapisał. odtegoSz Pana Pana Miachała Skibiaczka otrzymane takowe naprzod naSzyi lubo raczy na gardle Lewey Strony Czerwony iak taler od Vderzenia Kiiem
ACtum Feria Secunda post Festum Sanctorum omnium Proxima et 7 Novembris Anno D-ni 1689 |
Do Vrzędu y Act NinieySzych Woytowskich Ławniczych Radzieckich Modliboskich przyszedszy y Stanąwszy osobliwię zwielką załobą Vczciwy Młodzieniaszek Michał Skiby Adama Synek prosząc Vrzędu wzwySz mienionego aby reprotestatia była przyięta y zapisana przeciwko Panu FranciSzkowi Krynskiemu Cechmistrzowi Rzemięsła Szewskiego Isz on bawiący się wdomu Niewiernego Zyda Iakuba alias Piekła w karty tam między nimi Stała się p??ka zhałasem Co przyszło y do bytwy aze według przełozenia Skargi Vczciwego (...) ze się ten gniew zstał y początek tey bytwy zPana Woyciecha Naglicy zPana FranciSzka Krynskiego gdySz mu naprzod dał dwarazy wgębę przystolę azas(?) naprzechodzie wsieni załeb oziemię iak się podobało przeciwko Ktoremu reprotestatus eSt itemm atque iterum Solenniter y razy zswiatkami producował
Obductia razow tegoSz Vczciwego MłodzieniaSzka Skibiaczka Michała Ktore widzianę przes Sławetnych P. Kazimierza Kopczynskiego y Pana Woyciecha Piotrasa Ławnykow y Miesczan Modliboskych zapozwoleniem pana Woyta takię naprzod nagarle to iest naKrtani? Samey drapow Krwawych 5. ieden znych na Członek wzłuSz. a odVderzenia pięscią wgębę Krew nosem Szła bo chustkę presentował Vkrwawioną
1 Swiadek Vczciwy MłodzieniaSzek Stanisław Farbeczka zeznał przed znakiem męki Panskiey eleuatis duobus digittis dextrae manus ad Altum wte słowa ySz ia Szedłem do Sieni Piekła Zyda y zpodkałem Michała Skibiaczka y mowięmu P. Michale do Kąd idzieSz a on odpowiedział ato mi P. Krynski dał wgębę dwarazy aSz teSz idzie wedrzwi P. Franciszek Krynski y rzeczę mu Michał Skibiaczek zacoś mię Panie Krynski Vderzył dwa razy wgębę abo ia twoi chłopiec a P. Krynski Franciszek łap go załeb y Vderzył oziemię a Michał Skibiaczek porwawSzy się Vderzył go Czy włeb Czy nie wiem Kędy y wyskoczywSzy na podSienię tamze oddam ci więcey Swego Coś teSz ty mnię dał
Swiatki zapisanę Strony Pana FranciSzka Krynskiego
1 Swiadek Uczciwy MłodzieniaSzek Ian Miraszowicz Mieyski Synek zeznał Sub bona fide et Conscientia wtę Słowa przed znakiem męki Panskiey ySz ia bawiący się wdomu Niewiernego Zyda iakuba alias Piekła wydziałem Co się o karty pohałasowali Pan Franciszek Krynski y zPanem Miachałem Skibiaczkiem y zruSzeni(?) o Karty y wtym hałasię dał wgębę P. Franciszek Krynski Michałowi Skibiaczkowi ztym wyszli zasobą nadwor tam dał Skibiaczek Kiiem Panu Franciszkowi Krynskiemu niewiem Czy wgebę Czy włeb
2 Swiadek Vczciwego Michała Skibiaczka przeciwko Panu FranciSzkowi Krynskiemu zeznał pracowity Ian Korzęniowski zdąbia Sub bona fide et Conscientia przed znakiem meki Panskiey eleuatis duobus digittis dextrae manus ad Altum wtę słowa izes my się bawili wdomu Piekła Zyda wkarty P. Woyciech Naglica y Skibiak wtym przyszed donas P. Franciszek Krynski i wdał się znami w Karty y wygrałem im płatkę Naglica Woyciech Sprzeczał się y rzekł Michałowi Skibiaczkowi Saluis omnibus beneficiis ty Kpię Michał mu teSz odpowiedział tys teSz taki A Franciszek Krynski porwawSzy się dał Michałowi Skibiaczkowi dwarazy wgębę Michał Skibiaczek wyrzekł pusćcie mię oddam im Swoię y wyszli zasobą do Sieni tam się Kłocili zsobą ale niewiem Ktory Ktorego tam był
2 Swiadek Pana Franciszka Krynskiego Uczciwy Woyciech Naglica Miesczanin Modliboski zeznał wteSz Słowa iako y Pracowity Ian Korzeniowski takze przed znakiem meki Panskiey pod przysięgą Cielesną et Cetera.