Str. 367. 31 X 1689 r. „Tyś bękart! Twoję matkę żołnierze zrzucili u Siwka Jędrzeja. Niedam ci rzemiesła robić boś ty bękart!” – te słowa Marcina Sawińskiego uderzyły Kazimierza Kopczyńskiego jak obuch kowalskiego młota.

Kazimierz Kopczyński, rzemieślnik i jednocześnie ławnik modliborski, był raczej człowiekiem spokojnym i opanowanym, jakkolwiek jego wybryki z czasów młodości ludzie pamiętali. Pamiętamy, być może, słowa Maryni Szaliny z jednej z niedawnych spraw (po transkrypcji): „(...) i żeś ty szkołę żydowską wyłupił, i żołnierzem będąc, komory ludzkie odbijał”. Wynika z tego, że w jakiejś, nie wiemy jak odległej przeszłości, chyba był żołnierzem i stacjonował w Modliborzycach albo tylko przyłączył się do jakiegoś oddziału i prowadził konfiskaty na rzecz wojska (gdyby to były zwykłe żołdackie rabunki, to ludzie raczej by mu tego nie darowali). Te jego „wyczyny” niewątpliwie w tak małym środowisku jak miasteczko Modliborzyce były poźniej często komentowane. Kiedy tylko doszło do jakiejkolwiek kłótni, zwłaszcza po alkoholu, jego adwersarze wypominali mu jego niechlubną przeszłość. Kiedy więc w jakiejś „sporce” stanął naprzeciw niego pierwszy awanturnik w Modliborzycach, kowal Marcin Sawiński, i to w miejscu publicznym (karczmie Żyda Rysia), obelgi z jego strony musiały pójść z grubej rury. Czym poczęstował swego adwersarza Marcin Sawiński? Oto jego słowa: „Tyś bękart, twoję matkę żołnierze zrzucili u Siwka Jędrzeja. Niedam ci rzemiesła robić boś ty bękart”. Nie wiemy, czy te informacje były prawdziwe, ale zauważmy w jak czułe punkty Kopczyńskiego uderzył: w prowadzenie się jego matki, w jego pochodzenie (tzw. bękarstwo) oraz w możliwość wykonywania rzemiosła. Musiały więc te słowa podziałać na Kopczyńskiego jak uderzenie obuchem młota kowalskiego. Nie wiemy jak na nie zareagował, ale chyba jako ławnik pohamował się i skierował sprawę do sądu. Niestety, podczas pobieżnego przeglądania „Księgi” nie widać protokółu z ciągu dalszego tej sprawy. A szkoda! Dla porządku dodajmy jeszcze, że świadkiem w sądzie w tej sprawie była wdowa Agnieszka Janowa Kucharzowa ze Słupia, która to zdarzenie widziała grzejąc się pod piecem w tej gospodzie. Być może wróciła z przykościelnego cmentarza porządkując grób swego męża (pamiętajmy, że działo się to dzień lub dwa przed 1 listopada, a więc w oktawę obchodów święta Wszystkich Świętych).

Agniszka – Agnieszka;
Słusarz – Ślusarz (czasami stosowano zamienną pisownię l z ł. Zinteresowanych dawnym językiem polskim kresów południowo-wschodniach odsyłam do ciekawej pracy Katarzyny Sicińskiej „Polszczyzna południowokresowa XVII i XVIII wieku”. Pamiętajmy jednak, że modliborscy osadnicy pochodzili, chyba w większości, zza Wisły i Sanu, a piszący protokóły niekoniecznie byli pilnym studentami sandomierskiego Collegium Gostonianum).

ACtum in Vilia Festi Sanctorum Omnium
Prox-a Ultima Octobris Anno D-ni 1689





Vczciwy Kopczynski Kazimierz przyszedszy do Vrzędu Woytowskiego Ławniczego Modliboskiego graui Cum querella proSząć Urzędu wzwySz namienionego aby mu Swiadectwo było zapisane przeciwko Marcinowi Sawinskiemu osłowa zadanę niesłusznie Ktore stawył. przed Urząd Swiatki

1 Swiadek zeznał. Uczciwa Agniszka Janowa Kucharzowa zSłupiey wdowa pozostała po mezu Swoim zeznała przed znakiem meki Panskiej wtę Słowa izem siędziała Sobie VRysia Zyda Wdomu przy piecu ytam niewiem ziakiej przyczyny począł wołać Marcin Sawinski na Uczciwego Kazimierza Kopczynskiego Słowami nieUczciwemi tys bekart twoię Matkę zołnierzę zrzucili USiwka Iędrzeia niedamci rzemiesła robic bos ty bękart tam się zsobą przemawiali aiam teSz odeszła ale mu Kazmirz Słusarz nie mowił nic tylko tak dobrze mowiSz dokazeSz mi tego