Str. 361, 362. 18 IX 1689 r. Chłopi ze Stojeszyna również potrafili zamienić dup’e w barcie i rozwijać bartnictwo w okolicach Modliborzyc. „Wieczna zgoda” między Piotrem Malcem i Krzysztyną Leśniaczkową (Leśniakową) ze Stojeszyna w sporze o barcie.
Najpierw krótkie wyjaśnienie słowa dup’a (dup’e w liczbie mnogiej). Jest to prasłowiańskie słowo pochodzące z języka praindoeuropejskiego, od którego pochodzi polskie słowo „dziupla”. Oznaczało ono otwór, np. w pniu drzewa wydrążony lub wypróchniały. Należałoby chyba wymówić go jako dupia (dupie w liczbie mnogiej).
Kiedy zacząłem czytać protokół z posiedzenia sądu 18 IX 1689 r. wydawał się błahy, niewarty umieszczenia na stronie. Ot, ugoda między pracowitymi ze Sojeszyna o kilka uli. Dodatkowo jeszcze w opisie użyto jakichś dziwnych, nie wiadomo co znaczących, słów. Do głębszego zapoznania się z problemem skłoniła mnie informacja, że tak wiele osób było zaangażowanych w sprawę i tak surowe kary wyznaczył sąd, w przypadku gdyby któraś ze stron spróbowała naruszyć warunki zawartej ugody.
Będzie więc o bartnictwie w rejonie Modliborzyc. Właściwie to powinno każdego czytającego protokóły sądowe zdziwić, że tak często sąd orzekał kary w postaci dostarczenia do kościoła lub Zamku jakiejś ilości wosku. Ponadto wiemy, że jako oświetlenia używano wtedy, oczywiście w bogatszych domach, świec z wosku (biedniejsi używali świec łojowych). Przecież to oznaczało, że bartnictwo w rejonie Modliborzyc w owym czasie musiało być rozwinięte.
Bartnictwo to dawna forma pszczelarstwa leśnego, polegająca na chowie pszczół (głównie pszczół leśnych, tzw. borówek) w specjalnie w tym celu wydrążonych dziuplach drzew, czyli barciach. Barcie dziano (tworzono) w pniach co najmniej metrowej średnicy. Najwięcej barci dziano w sosnach. Bartnicy często nie byli właścicielami owych drzew bartnych, byli jedynie ich dzierżawcami – albo tylko czasowymi, albo wieczystymi. W przypadku naturalnego powalenia drzewa fragment pnia z barcią należał się bartnikowi. Bartnicy korzystali ze specjalnych przywilejów. Mogli się oni bowiem poruszać swobodnie nie tylko po lasach należących do króla, ale także prywatnych, szlacheckich bądź kościelnych, w których znajdowały się drzewa bartne. Drzewa bartne lub nadające się na założenie barci nie mogły być ścinane przez właściciela lasu. Właściciel lasu nie mógł też samodzielnie urządzać w drzewach barci. Mogli posiadać pewne obszary w puszczach, jak łąki czy pola uprawne (z których nie musieli płacić podatków), a także szałasy lub chaty zwane stanem, w których mogli mieszkać podczas prac pszczelarskich wykonywanych w lesie. Przede wszystkim byli ludźmi wolnymi (czyli jeżeli byli chłopami, to nie podlegali pańszczyźnie) i wielce szanowanymi. Bartnikami nie mogły być kobiety, nie dziedziczyły one także borów (lasów i uroczysk z dzianymi barciami). Jako wdowy mogły je utrzymać w rodzinie tylko przez ponowne zamążpójście.
Z tą wiedzą wracamy do naszego protokółu...
Pracowici ze Stojeszyna Malec Piotr z małżonką Krzysztyną (dzisiaj używamy imienia Krystyna) oraz Sobestianowa Leśniakowa (Leśniaczkowa) wraz z synem Marcinem oraz swoim drugim mężem Sobestianem (Sebastianem) Leśniaczkiem stawili się 18 września 1689 r. przed sądem ze swoją sporką, trzecią z kolei, dotyczącą pszczelich uli. Leśniakowa, jako wdowa, nie mogła odziedziczyć pasieki po swoim zmarłym mężu, ani zostać bartnikiem, ale kiedy ponownie wyszła za mąż, taka perspektywa się pojawiła. Nie wiemy co pozostało po jej zmarłym mężu i co go łączyło z drugą stroną tego sporu – Piotrem Malcem, który też był bartnikiem. Może Malec był jej bratem, a bartnictwo było rodzinną profesją ich ojca? Z protestacji wynika, że żąda od Malca „psczoł sześcioro sosien dziennych tak z psczołami osiadłych jako i pustych”. Z tego zapisu wynika, że chce przejąć sześć sosen zawierających barcie zarówno z pszczołami jak i bez pszczół. Sąd nie wyraża jednak zgody na to. Jako uzasadnienie podaje fakt, że Malec „te sośnie powyłupował od ludzi, także braciey”, czyli założył w drzewach nie będących jego własnością barcie i dodatkowo „żadney nie trzyma darmo ale za pieniądze”, czyli wynika z tego, iż za dzierżawienie tych sosen jako uli płaci ich właścicielom. Fakt ten potwierdzili świadkowie. Co ciekawe, sąd wziął również pod uwagę opinie ludzi, którzy byli obecni na tej rozprawie („ci ludzie tę sprawę mitygowali”). Jako pocieszenie dla Leśniakowej i „dla lepszej zgody”, Malec zaoferował jej „sosienkę z pszczołami iedno dzienną stojącą za Żarnówką pod lasem i drugą pustą troie dzienną za Brzozowym Ługiem za Kierzkami”. Ta jednak odmówiła prezentu.
W sprawie uczestniczyło wiele osób. Oto one:
1) Malec Piotr z małzonką Krzysztyną – strona postępowania;
2) Sobestianowa Lesnakowa z synem Marcinem i mężem Sobestianem (drugi mąż) – druga strona;
3) Andrzej Kozak i Grzegorz Klimek ze Stojeszyna – świadkowie (i jednocześnie „mityganci”);
4) Tomasz Pieniążek – wójt;
5) Jan Gałecki – administrator włości modliborskiej;
6) Szymon Szala – burmistrz;
7) Paweł Kowalski – rajca;
8) Grzegorz Wójtowicz i Wojciech Piotras (Pietras?) – ławnicy;
9) Andrzej Długosz, Marcin Eska – „mityganci” sprawy;
10) Marcin Mazurkiewicz – pisarz przysięgły.
mitygować – łagodzić, powstrzymywać, uspokajać;
submitować się – ulegać, zgadzać się, poddawać się;
sosna iedno dzienna – z jednym otworem (barcią), troie dzienna – z trzema barciami, sześcioro sosien dziennych – sześć sosen z pojedynczymi barciami;
bac – powinno być „barć”;
Andrzeiu długosię – chodzi zapewne o nazwisko „Długosz” lub „Długos”, które tak było wtedy odmieniane.
ACtum F-ra Prima ante Ante Festum Sancti Mathei |
Przed Sąd Woytowski Ławniczy Radziecki Modliboski zwiodszy się Strony powzięcię nazgodę pracowici zstoięSzyna Malec Piotr y zMałzonką swoią KrzySztyną azdrugiey Strony Sobestyanową Lesnakową wdrugim Małzeństwie y Synem Swoym Marcinem tudzieSz tymze Sobestyanem Lesniaczkiem zstała się zgoda pewna a nie odmienna potrzecie ySz ta Lesniaczkowa upominała się y zSynem Swoim Marcinem TudzieSz Małzonkiem Swoim teraznieySzym Sobestyanem Lesniakiem o psczoł Szescioro Sosien dziennych tak zpsczołami osiadłych iako y pustych Ktorych w dekrecie niemaSz Specificowanych y zgodzie o Ktore po dwa Kroc razi mieli Sporkę zsobą y zgodę tedy zatym trzecim powtorzeniem taka wieczna zgoda miedzy nimi iest postanowiona poniewaSz Uczciwy Piotr Malec Stawył Swiadectwo ySz on te Sosnie powyłupował od Ludzy takze braciey dawał napotrzeby y wygodę Gospodarską y Panską zKtorych zadney nietrzyma darmo ale zapieniądze Tedy Vznał Vrząd y Ludzie nato zgodę zaciognieni(?) nizey opisani aby Malec Piotr zostawał przy teyze barci wiecznimi Czasy y Potomki iego wktorey przeszkody nie ma miec toiest tak wbarci podzieloney naktorą prawo ma iako teSz y Sosni Szesć te o Ktore się Upominaią Lesniaczkowa zSynem Swoim Marcinem y Mezem Sobestyanem do Ktorey iuSz nalezec nie maią Wczym Piotr Malec dla Lepszey zgody darował ??tomka Swego Sosienkę zpsczołami iedno dzienną Stoiącą za Zarnowką pod Lasem adrugą pustą Troie dzienną za brzozowym Ługiem zaKierzkami Ktora Strona VContentowała się y niechce(?) przyięcia Co tym pisaniem między sobą y Vtwierdzaią wiecznimi Czasy ze iuSz pomieniona Lesniakowa potem trzeci ras Submnittowała się y zSynem Swoim Marcinem y zdrugiemi potomkami Swemi TudzieSz Małzonkiem Swoim Sobestyanem nie naruSzac otę wzwySz namienioną bac gdySz to iego Oyczysta własna do tego ze ią powyłupował VLudzi drugą Vbratow Swoich Rodzonych połupył iako Swiatkowie zeznali Uczciwy Andrzey Kozak y Grzegorz Klimek ZstoyeSzyna Czego obiedwie stronie dotrzymac maio pod zakładem Winy Koscielney funtow Wosku 10 Grzywien Panskych 10 Vrzędowi lubo raczy między ludzi Sądowych y nazgodzie tey zostaiących grzywien 5 Te Conditie y nieopusczone maią bydz iezeliby Ktora strona wzmiankę o tym Uczyniła tato popadać będzie te winy Sadzu Niedziel dwie Co się działo wdomu Sławetnego Pana ThomaSza PieniąSzka Woyta na ten Czas przy obecznosci I-M-sci Pana Iana Gałeckiego Administratora Włosci Modliboskiey TudzieSz Przy bytnosci Pana Szymona Szala Burmistrza naten Czas przy PPawle Kowalskim Raycy przy Uczciwych Grzegorzu Woytowiczu Woyciechu Piotrasie Ławnykach y Miesczanach Modliboskich TudzieSz przy Uczciwych Andrzeiu długosię Marcinie Esce Andrzeiu Kozaku Grzegorzu Klimku Ci ludzie tę Sprawę Mitygowali Ręką własną Pisarza Przysięgłego Marcina Mazurkiewicza dnia y Roku iako wyzey