Str. 360, 361. 18 IX 1689 r. Pankracjon na rynku w Modliborzycach.

Tym razem o bijatyce na rynku podczas targu. Normalny, cotygodniowy targ. Na rynku pełno kramów, przy których uwijają się przekupki i katolickie, i żydowskie. Pełno towarów rolniczych i rzemieślniczych. Zewsząd dochodzi gwar nawołujących przekupek oraz targujacych się o cenę. Wielu ludzi to zwykli goście, którzy przyszli tylko pooglądać, spotkać znajomych i napić się piwa lub przepalanki. Przechadzając się po targowisku spotkalibyśmy również wielu naszych znajomych, poznanych z tych sześćdziesięciu kilku spraw, w których występowali jako strony, świadkowie, przysięgli, czy też byli przedstawiciele władz miasta. Oto na murku przed karczmą Żyda Rysia przysiedli się Grzegorz Wójtowicz i Walenty Jajko. Prowadzą jakąś ożywioną rozmowę i obserwują wydarzenia na rynku. Widzą Wojciecha Ruckiego (może „Rudzkiego”?), który wiezie na wozie piwo z browaru Żyda Rysia – chyba do karczmy albo do jakiegoś straganu na targowisku (ten Rucki ma chyba jakiegoś pecha do Żydów bowiem w maju poprzedniego roku wdał się w bójkę z Żydem Izaakiem Koplowiczem o kilka snopków słomy). Rucki nie zdaje sobie sprawy z tego, co za chwilę się wydarzy. Zaraz rozegra się scena jak z walk MMA albo raczej greckiego pankracjonu i on weźmie w tym wydarzeniu udział. Kiedy mija kram Żyda Józefa, ten obrzuca go obelżywymi słowami, podbiega do niego i próbuje zerwać mu czapkę, wypominając mu jakąś szkodę, którą rzekomo mu wyrządził. Jak zeznaje Bieńkowska, podobno zepsuł mu „ledę” (może zawadził wozem o jego kram?). Rucki nie daje się i sugeruje mu, żeby skierował sprawę do sądu. Żyd jednak chce sam wymierzyć sprawiedliwość. Rucki widząc narastającą agresję Żyda, kiedy ten łapie z kramu powróz, chwyta bat i biczyskiem wali go w głowę. Żyd łapie go za bary i rzuca na ziemię niczym zawodnik greckiego pankracjonu („aż ziemia stęknęła”, jak zeznała Bieńkowska), po czym uderza kolanami i tłucze pięściami po twarzy i po głowie. Widać, że jest zaprawiony w bójkach. Inni Żydzi, widząc to, wcale nie próbują ich rozłączyć. Przeciwnie – idą mu w sukurs. Jak dalej zeznaje Anna Bieńkowska „Żydów zbiegło się tak wiele, którzy go wszyscy styrkali, co go nie widać było z między nich. Było tego z kwadrans aż go sami nabiwszy się przestali bić”. Dopiero wtedy, z kolei w sukurs Ruckiemu, przyszli – niby sędzia w walce MMA, widząc oczywisty nokaut – Tomasz Brzostowski i Maciej Lozni (tak zapisano nazwisko ale głoski kryjące się pod literami l, o, z mogą być inne). Nokaut był bolesny i kosztowny – Rucki, kurując się wyłożył na masło i na oliwę do smarowania aż 24 złote. Oczywistym jest, że w tej sytuacji sprawa trafiła do sądu. Niestety, dekretu chyba nie doczekamy się.

lecarz – pas, rzemień, powróz;
ziąć – zdjąć albo wziąć;
kolami – kolanami;
ledę – ladę;
powros – powróz;
styrkali – szturchali.

ACtum F-ra Prima ante Ante Festum Sancti Mathei
Apostoli et Euangelistis (…) prox-a et 18 Septemb- Anno
D-ni 1689







Przed Sąd y ACta ninieySzę Woytowskię Ławniczę Radzieckię przyszedszy y StanąwSzy zwielką załobą Uczciwy Woyciech Rucki Miesczanin Modliboski prosząć aby mu była protestatią przyięta do Xiąg Woytowskich Ławniczych Radzieckich Modliboskich przeciwko Niewiernemu Zydowi Iosfowi także Miesczaninowi Modliboskiemu ySz ten pomieniony Ioseph Zyd Miesczanin Modliboski będąć Zydem y błędem Swoim Vwiedziony y niepamiętaiąć naSurowosć prawa pospolitego lubo raczey Maydeburskiego wazył się Uczciwego Woyciecha Ruckiego Miesczanina Modliboskiego Słowami zelzyć zesromocic y razy zadać nadobrowolnem Mieyscu przed Domami Abrama Zyda alias Rysia to iest przy Ledach y przekupkach anaco Swiatki Stawił

1 Swiadek Uczciwy Grzegorz Woytowicz Miesczanin Modliboski y Ławnik zeznał Sub bona fide et Conscientia wte Słowa ySz ia wyszedłem zdomu y zsedłem się z Panem Iaykiem Valentem y siadłaswa Sobię przed Ickową Zydowką radząć sobie o roSznych rzęczach obaczylismy aSz Zyd Ioseph chciał zerwac Czapkę Ruckiego Woyciecha chopiec nie dał Sobie Czapki zrywać potym Zyd Skoczył dowołow chcąć Lecarz zwołow ziąć a Rucki zaś Sam niedał mu mowiąć mu te Słowa iezelim ci Szkodę Vczynił maSz namnie Urząd y Vderzył Zyda biiąc Kiiem a Zyd UchwyciwSzy go zabarki Vderzył go ozięmię aSz mu głowa odskoczyła odziemie y przysiadszy go naziemi Kolami tłuk wpiersi y piescią po gębie wgłowę iak mu się podobało bez Czwierć godzyny aSz gwałta wołał wczym go zbronył MathyaSz Losny y ThomaSz Brostowski Co do tego Czasu narzeka sobie napiersi y nagłowę Co przyznał ze wyłozył naoliwę y na masło ratuiąć się żeby zdrow był. zł 24

2 Swiadek Vczciwa Anna Bienkowska zeznała podprzysiegą wtę Słowa, izem przyszła na Rynek aSz Zyd Iosef porwał się na Ruckiego aon piwo wozył Rysi y chciał mu Czapkę ziąć zgłowy aon mu niedał mowiąć zes mi Lędę zepsował Rucki mu odpowiedział to maSz Vrząd na mnie daymi pokoy potym Zyd znowu chciał mu powros zwołow wziąć Rucki mu nie dał aSz go wtym razię ciupnął biciskiem bez Łep bo się gwałtem dar do niego y Sromocył Słowami nieVczciwemi aSz go porwawSzy to Zyd Ruckiego tak go Vderzył oziemie aSz stęknęła zięmia y tłuk Kuziemi Kolanemi pięscią pogębie połbie iak mu się podobało do tego hałasu Zydow zbiegło się tak wielę ktorzy go wsczyscy Styrkali co go nie widać było zmiędzy nich było tego zKwadrans aSz go sami nabiwSzy się przestali bic y zbronył go ThomaSz Brzostowski y MathyaSz Lozni