Str. 351, 352. 26 VI 1689 r. Znów w Modliborzycach pobite dziecko! "Grzegorz Szyszak pobił mejdele Salamona!"

Grzegorza Szyszczaka (tak powinno się zapisywać jego nazwisko, ale w protokóle jest Szysczak) i jego żonę, czyli Grzegorzową Szyszczkową, poznaliśmy już w kilku poprzednich sprawach sądowych (m.in. znieważenie burmistrza i awantury z Giżką o „stodółkę”). Na podstawie tych spraw można chyba wyciągnąć wniosek, że byli ludźmi porywczymi, konfliktowymi. Tym razem, trudno z całą pewnością ustalić, co było powodem pobicia przez niego żydowskiej dziewczynki (czyli mejdele). Sprawa ta została zarejestrowana w „Księdze protokółów” jako kolejna na karcie pod numerem 176 (stara numeracja „Księgi” dotyczy kart, a nowa – stron). Spróbujmy zrekonstruować przebieg tego zajścia na podstawie krótkiego zeznania Sebastiana Kawki.

Pewnego dnia, pod koniec czerwca 1689 r. (sprawa zarejestrowana „dzień przed świętem św. apostołów Piotra i Pawła”), Grzegorz Szyszczak wracając z rynku, wraz ze swoją żoną i córką, przechodził koło domu Żyda Abrahama Salamonowicza (Imię było albo Abraham, albo Abram. Skąd ta wątpliwość? W protokóle raz jest zapisane jako Abram, innym razem jako Abraam) i wtedy, stojąca przed domem jego córka (mejdele), zawołała do córki Szyszczaka (lub do stojącego obok jej ojca) słowami: „to jest moja służka”. Świadek Kawka cytuje słowa córki Szysczaka, która z kolei powtarza słowa żydowskiej dziewczynki, adresowane albo do jej ojca albo wprost do córki Szyszczaka: „Panie ojcze otóż ta Żydowka mówi (...) to jej służka”. Stosując dzisiejszy sposób zapisu i usuwając błędy, tekst powinien wyglądać następująco: „Panie ojcze otóż ta Żydowka (...) mówi: »to moja służka«”, i w tym momencie prawdopodobnie wskazała lub wykonała jakiś inny gest w kierunku córki Szyszczaka. Szyszczkowa, jak to kobieta, jest tolerancyjna wobec słów wypowiadanych przez dziecko, próbuje obrócić sytuację w żart, odpowiedając jej: „a ja ją kupiła”. Czyli tę „służkę” kupiła sobie, więc (w domyśle) teraz jest jej. Szyszczak jednak był, jak wspomniano to wyżej, człowiekiem dość porywczym, a może w tym momencie nie był w humorze, i tych słów wobec jego córki i przy obecności żony, nie potraktował żartobliwie. Musiały go dotknąć do żywego. Przecież to była zwykła bezczelność żydowskiego bachorka, mejdele! Wpadł we wściekłość, wyrwał tej dziewczynce mietlisko, czyli dużą miotłe na kiju, i pobił ją tym mietliskiem. Dalej wściekły, poszedł do domu i kiedy Abram w odwecie chciał odebrać mu swój wóz, wypchnął go z podwórka i wozu nie chciał oddać. Po tej awanturze Żyd złożył protestację i poprosił sąd o przeprowadzenie obdukcji jego córki. Obdukcja wykazała ślady pobicia dziecka.

Tutaj można zastanowić się też nad ewentualnym religijno-obyczajowym podłożem tej sprawy. Z jakiego powodu ta żydowska dziewczynka użyła takich słów? Czy był to tylko dziecięcy żart, czy też może użyła ich, bo w czasie jakiejś rozmowy między starszymi domownikami usłyszała taką ich opinię o gojach (na podstawie "Talmudu", gdzie jest zdanie o tym, że goje są sługami Żydów), a nikt z tych starszych nie przestrzegł jednak dziecka, by nie powtarzała, broń Boże, tych słów wobec chrześcijan, ponieważ to nie wypada albo jest niebezpieczne. Jeżeli tak było, a dodatkowo Grzegorz Szyszczak wiedział o tej "mądrości" zawartej w "Talmudzie", to nic dziwnego, że wpadł w furię.

W „Księdze” nie ma protokółu z dalszego ciągu sprawy. Chyba zwaśnione strony pogodziły się poza sądem

ni ziakiego ranzurca – ani z jakiejś obrazy (w domyśle, słowo ranzurca prawdopodobnie z jidysz);
przyczy – przyczyny (opuszczona końcówka ny);
panie ojcze – tak w niektórych rodzinach dzieci zwracały się do ojca.

ACtum Feria Prima Ante Festum Petri et Pauli
Apostolorum prox-a (...) 26 Anno D-ni 1689




Do Vrzędu y Xiąg NinieySzych Woytowskich Ławniczych Radzieckych Modliboskych przyszedSzy y StanąwSzy Niewierny Abram Zyd Salamonowicz Miesczanin Modliboski zawiodł Solenną protestatią, przeciwko Grzegorzowi Szysczakowi Miesczaninowi Modliboskiemu ySz on to iest ten namieniony Grzegorz Sczysczak przyszedszy przed Domek tegosz Zyda Abraama nimaiący przyczy zadney daney odniego ni ziakiego ranzurca(?) porwawSzy mietliska Corce tegoSz Abraama pobył pohałasował przeciwko Któremu protestatus est iterum atque iterum

Obductia razow opisanych Corki TegoSz Abraama Zyda odVczciwego Grzeegorza Sysczaka otrzymanych na dobrowolnim mieyscu przedDomkiem tegoSz Zyda Abraama Ktore razi oglądali Uczciwi zapozwoleniem Pana Woyta Sławetnego Pana ThomaSza PieniąSzka Pan Adam Skiba y Pan Woyciech Pietras Ławnicy przysięzni Modlibosci Którzy takie razy oglądali Naprzod reka prawa od łokcia poczawSzy aSz do ramienia y Łopatka także plecąm się dostało Ciało zbite ypo Czerwieniało O ktore razy nikomu winy niedaię tylko temuSz Uczciwemu Panu Grzegorzowi Szysczakowi Przeciwko Ktoremu y Swiatki Stawył y mietłę presentował Ktorą tę Corkę iego był

Swiadek Vczciwy Sobestyan Kawka Miesczanin Modliboski zeznał przed znakiem meki Panskiey wte Słowa: ySz ia Stałem Sobie przed Domkiem Swoim aSz idzie Grzegorz Szysczak idzie zrynku y zMałzonką Swoią y zdziewczyną lubo raczey zcorką Swoią y przyszedSzy przed Domek tegoSz Abraama Zyda rzekła Corka tegoSz Grzegorza Szysczaka do Rodzica Swego Panie Oyce OtoSz ta Zydowka mowi to iest Abraama Zyda Corka ySz to iey SłuSzka aSz Szysczakowa Grzegorzowa rzekła a ia ią kupiła wtym Szysczak Grzegorz porwawSzy Mietliska y był ią pobiwSzy ią szedł do Domu Abram Zyd miał tam wozek Swoy y chciał go wziąć aon go wypchnął y woza mu niechciał dać, Zyd teSz oSzedł niemowiący nic aiam się wostatku zchronył niewiem co tam więcey zsobą robili