2 V 1689 r. Str. 340, 341. „Ulituj sie nad dziadem, a jak dziad odżyje to cię torbą zabije”

„Ulituj sie nad dziadem, a jak dziad odżyje to cie torbą zabije” – tej rymowanej ludowej mądrości, znanej nie tylko we wschodniej Polsce, z pewnością używała Jędrzejowa Ratajka (tak, to ta ze sprawy przeciwko Marynie Wybianównej, z którą „hasał” jej zięć), kiedy relacjonowała znajomym awanturę z „dziadem szpitalnym” Walentym Dzwonikiem (dzwonnikiem?) w jej domu.

Tytuł aktu brzmi: „Świadectwo Dziada Szpitalnego Przeciwko Pawłowi Pustule”. Jest on mylący dla dzisiejszego czytelnika, bo może sugerować, że zeznanie składa wymieniony „dziad szpitalny” ale tu jednak chodzi o to, że jest to zeznanie potwierdzające fakt niezgodnego z prawem i przyzwoitością zachowanie tegoż dziada. Zeznanie składa Jędrzejowa Ratajka. Cóż ona mówi? Otóż cytuje obraźliwe dla mieszczanina Pustuły słowa, których użył podczas kłótni „dziad szpitalny” zaproszony do jej domu: „Ty do Potoka Wołow wodzyć nie godzieneś wMiescie MieSzkać między poczciwemi Miesczanami”. Po dokonaniu odpowiedniej dla nas translacji i poprawieniu błędów brzmi to tak: „Ty nie jesteś godzien nawet prowadzać woły do Potoka, a nie tylko mieszkać między porządnymi mieszczaninami”. No chyba trudno się dziwić, że mieszczanin, mistrz rzemiosła, dostał po tych słowach ze strony „dziada” furii, a gospodyni, czyli Ratajka, poczuła się zniesmaczona całym zajściem. W dalszej części mamy zeznanie Macieja Zaleskiego, które nam trochę uszczegółowi to zajście. Otóż ten Maciej Zaleski wracał z nieszporów, czyli wieczornego nabożeństwa, z dziadem Walentym Dzwonikiem i wstąpili do domu Jędrzeja Rataja, gdzie był już Paweł Pustuła ze swoim czeladnikiem oraz inni, nie wymienieni z nazwiska ludzie. Musiała być tam jakaś, jak byśmy to powiedzieli dzisiejszym językiem, impreza. Uczestnicy tej imprezy poczęstowali przybyłych czymś, czego nazwy nie wymienił świadek. Można się chyba domyślać, że miejscową przepalanką. Popiwszy gorzałki, dziad zapewne poczuł przypływ odwagi i poczucia własnej wartości (niczym parobek Boryny Kuba, podczas negocjacji z gospodarzem, kiedy też łyknął gorzałki), skoro na uwagę mistrza cechowego Pawła Pustuły dlaczego nie sprzedał swojego gaju jemu, tylko Siwkowi, odważył się hardo odpowiedzieć: „Wolno mi to było komu chcieć przedać iako swoie własne”. To, co działo się dalej jest opisane w zeznaniach. Mamy na tym przykładzie jeden z powodów picia gorzałki przez ludzi, którzy znaleźli się na marginesie społecznym: po prostu, choć przez chwilę mogą poczuć się dowartościowani, pewni siebie, a nie bez przerwy poniżani.

Mamy w tym akcie również potwierdzenie przypuszczenia zawartego na stronie poświęcenej sprawie o kradzieże, przeciwko Wojciechowi Kretowi, dotyczącego istnienia w Modliborzycach „szpitala” czyli przytułku parafialnego. „Bohaterem” tej sprawy jest bowiem „dziad szpitalny”, czyli chyba mężczyzna korzystający z przytułku dla najbiedniejszych, kalekich lub chorych, prowadzonego przez miejscową parafię. Tenże dziad, jak widać, jest chyba tylko człowiekiem ubogim, wymagającym jakiejś opieki, bowiem chodzi samodzielnie do kościoła, prawdopodobnie może pić i jest skłonny do awantur. Zastanawiające jest jednak, że posiadał niedawno jakiś gaj (małe, odosobnione skupisko drzew obok osady) i właśnie go sprzedał, a więc otrzymał jakieś pieniądze. Być może przekazał je na „szpital”, którego pensjonariuszem właśnie był.

Z nowych nazwisk mieszkańców Modliborzyc mamy tylko Macieja Zaleskiego i tegoż „dziada szpitalnego” Walentego Dzwonika. Być może jest to jego przezwisko wynikające z tego, że wcześniej był dzwonnikiem w kościele.

Uwagi dotyczące pisowni (akt napisany bardzo niestarannie i niedokładnie, widać, że protokólant pisał bardzo szybko):

2Mai – następny akt ma datę 1 maja, a więc w którymś jest błąd;
coc potym – co ci po tym;
poć sobie – pójdź sobie, potocznie słowo pójdź jest wymawiane niestarannie, a więc póć, zapisane jako poć;
nienapaSztuy – nie napastuj, z jest chyba użyte tutaj jako litera zmiękczająca poprzednią głoskę s, co było bardzo starą manierą w języku polskim (Dlaczego s miałoby być zmiękczone? Mamy przecież ś w synonimach tego słowa, np. napaść. Może w tym słowie było kiedyś miękkie s?);
gaion – gai on, czyli gaj ten;
bliszy – bliższy;
dzat – dziad (tu oczywiście pomyłka zrobiona w wyniku pośpiechu protokólanta);
wyphcanć – chodzi oczywiście o słowo wypchnąć zapisane z błędami;
oczap – dawne słowo do określenia poziomej belki w drzwiach;
włok – chyba chodzi o proste narzędzie uprawowe (w dop. l. mn.: włok);
: (dwukropek) – protokólant użył tego znaku przed zacytowaniem słów świadka (co byłoby chyba czymś wyjątkowym), albo znak ten pojawił się z innych powodów, przypadkowo w tym miejscu.

Swiadectwo Dziada Szpitałnego Przeciwko Pawłowi Pustulę
Miesczaninie Modliboskim WRokuPanskim 1689 et 2Mai(?)

Uczciwa Iedrzeiowa Ratayka zeznała przed znakiem Męki Panskiey (...) Summieniem Wte Słowa ySz ten Dziadek bawił się zPustułą Pawłem y MathyaSzem Zaleskim U mnie wdomu y nie wiem ziakiey przyczyny począł Dziad mowic Pustule Ty do Potoka Wołow wodzyć nie godzieneś wMiescie MieSzkać między poczciwemi Miesczanami wtym (...) porwał Się na niego Pustuła y Pchnął go A Dziad porywał się naniego do Włok wsieni wołaiąc naniego Słowa nieuczciwe a Iam Dziada hamowała mowiąć te Słowa Coc potym poć Sobie nienapaSztuy ludzi

Swiadek Uczciwy MatyhyaSz Zaleski Miesczanin Modliboski zeznał przed tymze Męki znakiem Panskiey przydobrym umysle Wtę Słowa: Isz ia idąć zKoscioła zniesporu y zdziadem także Walentem Dzwonikiem y Wstąpiłem do Domu Iędrzeia Rataia y zastalismy tam Pawła Pustułę y zCzeladnikiem swoim Poczęstowali nas boteSz było więcey ludzi W tym Paweł Pustuła rzekł mu Czemuś ty gaion Przedał Siwkowi a nie nalezałoć go przedać boś mi Scienę zgnoył y bliSzy go ia był Czi(?) y Dziat mu teSz odpowiedział Surowo Wolno mi to było Komu chcieć przedać iako Swoie własnę y przemawiali się wSpolnie Wtych przedmowkach porwał Dziada za Barki y chcąć go wyphcanć zaprog Uderzył go głową O Oczap a Dzat teSz porwał się teSz zas wsieni naniego do Włok y Wołali tam naSiebie Słowa zelzywe