Str. 326. 26 II 1689 r. Ze Stojeszyna do Janowa przez... Świnki!

Znowu wracam do aktu, który został pominięty. Kiedy przeczytałem go powtórnie, udało mi się ustalić jego przybliżoną treść, a ponadto pomyślałem, że warto go opublikować z powodu umieszczenia w nim nazwy niewielkiej wsi leżącej głęboko w lesie nieopodal Modliborzyc – Świnek. Co prawda, jest mało prawdopodobne, by ktoś z mieszkańców tej wioski dotarł do tej strony i zainteresował się tym, ale może osoby zainteresowane historią Modliborzyc i okolic skorzystają z tej informacji (Wikipedia informuje, że pierwsze wzmianki na temat Świnek pochodzą z roku 1826, a tutaj mamy rok 1689!).

Mamy dość osobliwą sprawę. Można by powiedzieć – śmieszną. Z pewnością mieszkańcy Modliborzyc, a zwłaszcza Stojeszyna i Rzeczycy Długiej przez dłuższy czas opowiadali sobie tę przygodę Grzegorza Kochana i dwóch jego towarzyszy jako dykteryjkę i przykład braku roztropności. Co prawda nie wiemy, co się działo w samej Rzeczycy oraz w Stojeszynie w związku z tą sprawą (a musiało się dziać, skoro aż modliborzycki sąd musiał w tej sprawie przesłuchać świadka!), i dlaczego była ona tak ważna dla obu, w końcu zwykłych chłopów, ale sam przebieg tej niefortunnej podróży w lutym 1689 roku do Janowa przez Świnki możemy wydedukować z przesłuchania świadka – Michała Parchyty. Był to chłop, prawdopodobnie tak jak Andrzej Kozak, ze Stojeszyna.

W sprawie tej wspomniany Andrzej Kozak ze Stojeszyna prosi modliborzycki sąd o pobranie świadectwa, które ma być, według niego, przeciwstawne do świadectwa Grzegorza Kochana z Rzeczycy Długiej, poddanego Szymonowej Kuczkowskiej.

Co się wydarzyło pewnego niefortunnego dnia w lutym 1689 r.?

Otóż Grzegorz Kochan z Rzeczycy Długiej, jadący do Janowa z dwoma towarzyszami, zatrzymał się w Stojeszynie u Grzegorza Parchyty aby zapytać go o dalszą drogę. Wiózł z pewnością spory ładunek skoro miał aż dwoch pomocników. Ta podróż w niezbyt sprzyjających warunkach mogła być na polecenie administratora dóbr jejmości Samuelowej Kuczkowskiej. Odległość z Rzeczycy do Janowa w linii prostej nie jest może zbyt duża, ale przecież nie mogli jechać na skróty przez Lasy Janowskie pełne bagien, chaszczy oraz wilków, szczególnie, że była przecież zima, a więc dużo zalegającego śniegu, zaspy i krótki dzień. Wybrali więc drogą okrężną – przez Stojeszyn. Grzegorz Parchyta zapytany przez Kochana o drogę do Janowa, zamiast powiedzieć, że najpierw muszą dojechać przez Słupie do Modliborzyc, a dopiero dalej traktem do Janowa, odpowiada wprost na zadane pytanie: „ode mnie żadnej drogi ani gościńca do Janowa nie masz”. Nie wiemy dlaczego nie dojechali do Modliborzyc, tylko skręcili w prawo ledwo widoczną na śniegu dróżką prowadzącą leśnym duktem do małych Świnek. Być może liczyli na jakiś skrót. Dotarli do Świnek i zorientowawszy się, że to koniec przejezdnej drogi wrócili do Pęziołów. Nie wiemy jaka to była miejscowość, ale można domniemywać, że przyjechali z powrotem do Stojeszyna. Z pewnością było już popołudnie, a więc nie było już sensu jechać tego dnia do Janowa. Podróż nie doszła do skutku. Przesłuchiwany jako świadek Michał Parchyta dodał na końcu, że według niego winę za tę niefortunną pomyłkę ponosi wyłacznie sam Grzegorz Kochan ze swymi pomocnikami, a nie Andrzej Kozak. Nie wiemy też, jaką rolę w tej sprawie odegrał ten Andrzej Kozak i dlaczego to on został obarczony winą za tę nieudaną podróż.

I pomyślec tylko, jaką drogą można dzisiaj dojechać ze Stojeszyna do Janowa Lubelskiego!

instantia – przedmiot wstępnej sprawy procesowej; zarzut;
wyciecia – wymotania, odstrychnięcia.

ACtum Coram Officio Modliborzy-
Aduocati Famato Thoma-o Pieniązek
ConSulariumque atque Scabinorum
An-o D-ni 1689. Die 24 Feb:

Personaliter StanąwSzy Andrzey Kozak ze Wsi StoięSzyna prosił Sobie zwySz mianowanego Urzędu aby mu Swiadectwo było zapiSane naprzeciw Grzegorza Kochana ze Wsi Rzeczyce Długiey z Poddanstwa IeyM-sci Samuelowey Kuczkowskiey na którego instantia podług powinnosci Swiadectwo wysłuchane

Personaliter Pracowity Michał Parchyta zeznał Sub Iuramento temi słowy ze Przyiachał Grzegorz Syn Kochanow do mnie Samotrzec pytaiąc Się o drogę do Ianowa iam mu odpowiedział gdyc tu odemnie zadney drogi y Goscinca do Ianowa nie maSz y poiachali ku Swinom to iest na zwanego LaSa y mieysca y ztamtąd Się wrocili do Peziołow Zaczem moie rozumienie iest ze nie kto inSzy uczynczą Pezoł(?) wyciecia Andrzeiowi Kozakowi tylko Grzegorz Kochan y zpomocnikami Swemi