Str. 320, 321. 7 I 1689 r. Wspólna stępka i sekutnica to prosta droga do awantury. Do pieca na trzy „zdrowaśki” w... Modliborzycach?

Na tej stronie zostało umieszczonych kilka protokółów związanych ze sprawą awantury między Giżką a Papieżem oraz, występujący w przerwie między tymi sprawami, zaprotokółowane przesłuchanie świadka z innej sprawy. Zostało to tak zrobione tylko po to aby zachować porządek chronologiczny obrad sądu. Posiedzenia sądu odbyły się 7 i 14 stycznia. Są to więc: 1) Pozew Bartosza Giżki oraz jego żony przeciwko Wojciechowi Papieżowi; 2) Obdukcja Zofii Giżkowej (Gisczynej); 4) Zeznanie świadka Grzegorza Wójtowicza w sprawie ze sporu Szymonowej Szaliny i Marcinowej Sawińskiej; 5) Kontrpozew Wojciecha Papieża i jego małżonki przeciwko Bartoszowi Giżce oraz protokół z przesłuchania dwóch świadków w sprawie z tego pozwu; 6) Orzeczenie (dekret) sądu w sprawie sporu: Bartosz Giżka – Wojciech Papież. Sporo tego, ale protokólant, jak zwykle, jest bardzo lakoniczny, więc wszystko to nie zajmuje dużo miejsca. Sprawy są niby błahe ale jest w protokółach kilka ciekawych informacji dotyczących mieszkańców Modliborzyc, szkoda więc, by zostały pominięte.

Spróbujmy najpierw z tych lakonicznych i mało cztelnych protokółów ustalić, co zaszło między Bartoszem Giżką i Wojciech Papieżem (oczywiście z udziałem ich żon).

Na początku nowego 1689 roku, w styczniu, Wojciech Giżka (Jego nazwisko jast zapisywane raz jako Giszka, innym razem jako Gizka, więc chodziło raczej o słowo Giżka, które zapisywano fonetycznie, ale jednak czasami protokólant zdawał sobie sprawę, że w nim jest litera ż, której wtedy jeszcze nie stosował. Gwarowo było to oczywiście Gizka) wraz z żoną Zofią przyszli do Wojciecha Papieża (Te same perypetie z pisaniem tego nazwiska) po stępkę i sanie. Tu trzeba wyjaśnić, czym była owa stępka. Pod tym słowem kryło się w owym czasie kilka rzeczy. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że chodziło albo o drewniane koryto w foluszu, w którym parzono i ubijano sukno zawierające wełnę (w celu sfilcowania, aby można było z takiego sukna szyć płaszcze lub wytwarzać kapelusze), albo o prymitywne żarna w postaci wydrążonego pnia drzewa, gdzie stąporem tłuczono wysuszone ziarna zbóż w celu produkcji kaszy lub tylko utłuczenia ich. Dalsza lektura protokółów nie pozwala stwierdzić, o które z nich chodzi. Nie dowiemy się również z „Przywileju miasta Modliborzyc”, który z uzyskiwanych w takiej stępce produktów mógł być używany jako danina w naturze na rzecz właściciela miasta, bo po prostu nie są tam wymienione. To że był on daniną w naturze jest wprost podane w pozwie, po transkrypcji: „a my byli przypisani do Stanisława Pisczka i tameśmy oddawali powinnosci swoje”. Z całą pewnością takie narzędzia były w Modliborzycach stosowane i były przekazywane od jednego mieszczanina do następnego potrzebującego. I cóż się okazało? Otóż Wojciechowi Papieżowi nie spodobało się, że Giżkowa chce zabrać wspomniane rzeczy. Prawdopodobnie chodziło o to, że Giżka swoje tzw. „powinności” dla właściciela miasta oddawał przez Stanisława Pisczka, a on wolałby, żeby oddawał poprzez niego. Takie ściąganie różnych powinności dla pana było z pewnością źródłem dodatkowych dochodów i można było przy okazji coś uszczknąć dla siebie. To były jednak sprawy nie do publicznego dyskutowania, czy zeznań przed sądem. Doszło więc do wymiany zdań, a wkrótce do wyzwisk, bo przecież Bartoszowa, to kobieta, która nie dała sobie w kaszę dmuchać. Użyła więc odpowiednich inwektyw i przypomniała Zofii Papieżowej kilka jej dawnych „grzeszków”. Wezwana na świadka Janowa Piskorowska wolała nie zeznawać w sądzie, stwierdzając, że nic nie widziała i nie słyszała, natomiast druga kobieta, córka Tomasza Brzostowskiego, zeznała, że połamali dwa kije o Bartoszową. Rzeczywiście, w obdukcji widać było ślady pobicia oraz rozdarty kożuch. Sąd ferując wyrok skazał obu mężczyzn, w tym Giżkę za „wołanie nieuczciwe”, co interesujące, bo przecież według pozwu, to żona Giżki użyła tych obelg wobec Papieżowej. Widać sąd uznał, że za pyskatą żonę odpowiedzialność ponosi mąż.

W kolejnym znajdującym się w tym akcie krótkim protokóle z przesłuchania świadka w innej sprawie są dwie interesujące informacje o społeczności miasta. Otóż Szalina rzuca Sawińskiej, jako obelgę, słowa: „bo cie Mutrowa sadzała lecząc w piec po kukiełkach upieczonych”. Co tu jest interesującego? Po pierwsze, fakt, że tego rodzaju praktykę (wkładanie chorego człowieka do pieca po upieczonych kukiełkach, czyli ciastkach) gdzieś (w Modliborzycach?) stosowano, a po drugie, że światlejsza część modliborzyckich mieszczan uznawała kobiety stosujące takie praktyki za zacofane i godne szyderstwa.

Gisza – Giszka; przyieta ta – przyieta (czyli "przyjęta"); wgzędem – względem; Symowa – Szymonowa; Franowata – francowata; Kukielkach – kukiełkach (czyli "ciastkach"); dwra – drwa; przySzSła – przyszła; SamoSzest – "w sześciu".

ACtum Coram Officio Modlibo-
Aduocati Famato Thoma-o Pieniązek
et Scabinorum An-o D-ni 1689.
Die 7. Ianuarij





PerSonaliter StanąwSzy BartoSz GiSza spolnie y zMałzonką Swoią Zophią Prosili Sobie zwySz Mianowanego urzedu aby mu była przyieta ta y za piSana Przeciwko Woyciecha Papieza Iz ią nie??nie turbował w zabraniu stępki y Sani wgzędem przypiSniey Gospody amy byli przypisni do Stanisława PiSczka y tameSmy oddawali powinnosci Swoię a Woyciech PapieSz niechciał oddac Stępki którą gdy chciała BartoSzowa GiSzcyna wziąc iako Swoię a Woyciech PapieSz powazył Sie porwac do bicia na BartoSzową GiSczyną

Obductia razow BarthoSzowey GiSczyney które to razy za pozwoleniem Woytowskim Widziane pilnie a Uwaznie oglądane Są przez Uczciwych Adama Skibę y Grzegorza Woytowicza a te razy takowe Naprzod na Prawey ręce raz wzdłuSz na piędzi Siny y na puchły na plecach lewey strony raz siny wzdłuSz na palcu, drugi raz nie dalekoSz tegoz razu Czerwony y dokoła zasiniały y na wSzytkie plecy narzeka y kozuch zdarty preSentowała na rękawie Lewym oktore to razy nikomu inSzemu wini nie daią tylko Woyciechowi Papiezowi zktorym Sobie chce prawnie postąpic

Sub Eodem Actu

Swiadectwo zapiSane Marcina Sawinskiego przeciwko Szymonowey Szaliney po wtorne przy Urzedzie zadane słowa takowe.

PerSonaliter StanąwSzy Uczciwy Grzegorz Woytowicz Ławnik zeznał Sub bona fide et Conscientia pura iako Przysieznik temi Słowy Ze Symowa Szalina z Marcinową Sawinską Swarzyły Sie a wtym poSwarze rzekła Marcinowey Sawinskiey ty Franowata a Marcinowa Sawinska rzekła ŁzeSz a Szalina rzekła nie Głę(?) bo cie Mutrowa Sadzała lecząc w Piec po Kukielkach Upieczonych. Co tak było anieinacej.

Ano D-ni 1689 Die 7 Ianuarij

Personaliter Stanąwszy Uczciwy Woyciech PapieSz spolnie y z Małzonką Swoią zaniesli Załobliwą Protestatią przeciwko nie uwazney BarthoSzowey GiSczyney. Iz mnie y Małzonke moie Wielka zniewaga potkała od zwySz pomienioney BarthoSzowey GiSczyney temi słowy Zes ty niegodnico Nie godnas była w naSzey Ulicy mieSzkac y smierdziec boday cie pioron spalił, a kto scie mi dwra z Zołnierzami pokradli y kazaliscie oboie Zołnierzowi piec potłuc przeciwko ktory swiadectwo stawić powinien

  1. Testis PerSonaliter stanąwSzy Ianowa PiSkorowska zem io nic nie SłySzała a ni widziała miedzy Woyciechową PapieSzką y Małzonką iego
  2. Testis PerSonaliter stanąwSzy Thomas Brzostowski y z Corką Swoia ktorey to Corce Sam kazał powiedziec przed Urzedem co właSnie widziała ktora tak powiedziała Zem widziała Gdy Gisczyna przySzSła postępkę So??i dwa kiia onie stłukli

A-no D-ni 1689 Die 14 Ianuarij

Wsprawie Agituiącey Sie między Stronami z iednę BarthoSzem GiSzką Actorem zdrugą Woyciechem Papiezem zapozwanym Iz Pomieniony BartoSz GiSzka przełozył załobliwą skargę przeciwko Woyciechowi Papiezowi o pobicie Małzonki Swoiey podług Obductiey zapiSaney y Swiadectwa.

Sąd NinieySzy Woytowski Ławiczny Radziecki wysłuchawSzy Stron obudwu praepoSitiey skargi y odmowy y nasłuchawSzy Sie swiadectwa z Chyłku Swego Zupełnego Decret Ferowali. PoniewaSz Sie pokazało na Woyciecha Papieza ze Sie wazył zadac razy BarthoSzowey GiSczyney ma popadac Winy takowe Naprzod do koscioła Wosku Funt ieden Zamkowey Grzywina iedna Urzędowi PułGrzywny które to winy nie maią bydz opuSczone A BartoSz GiSzka za Wołanie nie Uczciwe powinien będzie przeprosic Woyciecha Papieza SamoSzest oSobami Wiary godnemi a BartoSz GiSzka temiSz ludzmi przeprosic Woyciecha Papieza y maią na dobrowolne wiezienie Mieyskie posc y ztamtąd nie schodzic az Się poręczą iako maią doSyc Czynic Condytiom Decreto dac Vigore praeSentis Decreti

Temu Decretowi doSyc Uczynił Woyciech PapieSz y oddał powinnosci według Decretu zwySz opiSanego Die 25 Ianuarij 1689