Str. 314. 13 XII 1688 r. Szymon Paluchowicz obrażony, a jego żona pobita w karczmie u Żyda Rysia.

"Szymon Paluchowicz obrażony, a jego żona pobita w karczmie u Żyda Rysia! Sprawa w sądzie!" – tej treści wiadomość obiegła Modliborzyce w grudniu, przed świętami Bożego Narodzenia, 1688 r. Poznajmy szczegóły.

Jest to już czwarta (jedna została pominięta) sprawa sądowa w grudniu 1688 r. Jest okres przedświąteczny, trwa adwent, ale w karczmie u Żyda Rysia tłoczno. Interes się kręci. Dobrze się sprzedaje przepalanka produkowana według sprawdzonej, porządnej receptury – ze słodu żytniego i jęczmiennego. Jedni piją na miejscu, inni biorą na wynos (tańsza gorzałka, z ziemniaków, pojawi się później, dopiero w następnym stuleciu). A gdzie się dużo pije, tam i o kłótnie, i bijatyki łatwiej...
Do karczmy Rysia wchodzą dwaj byli wójtowie, biznesmeni, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, Maciej Buryta oraz ubrany w błękitną suknię, Paluchowicz (Paluch). Paluchowiczowi towarzyszy żona ubrana w kożuch (ta informacja o ubiorach jest ważna, bo będzie miała związek z dalszymi wydarzeniami). Właściwie to z zeznań nie wiemy, czy Paluchowa towarzyszy mężowi od początku, czy też przyszła chwilę później, za mężem. Ale mniejsza o to. Co prawda Paluch i Buryta w maju mieli sprawę sądową, ale urazy do siebie chyba nie żywią. Była to przecież zwykła pyskówka, którą wywołała kłótliwa żona Buryty, Szczęsna, ale kto by tak długo chował urazę do żony przyjaciela... Przyszli napić się wódki, może „oblać” albo omówić jakąś transakcję.
Za chwilę w karczmie rozegra się scena, jak z powieści Sapkowskiego o Wiedźminie, toutes proportions gardées, oczywiście.
Buryta już zamówił wódkę i wydawało się, że będzie to przyjemne spotkanie. Ale mieli pecha. W karczmie już siedzieli, podchmieleni nieco, Wojciech Mazur i Stanisław Szmel. Obaj nie lubili Palucha. Ten pierwszy nie wiemy za co, a ten drugi między innymi za to, że Paluch i jego małżonka od trzech lat nie uszyli mu kożucha z siedmiu dostarczonych na ten cel skór, mimo danego im, jako zadatek, korca jęczmienia (korzec, jeżeli galicyjski albo lwowski, to dzisiejsze 123 litry). Dodatkowo podchmielonemu Szmelowi wydało się, że Paluchowa ma na sobie ten tak długo oczekiwany przez niego kożuch. Może i faktycznie tak było, bo żona kowala Marcina Sawińskiego (też była wtedy w karczmie!), zeznająca jako świadek, zacytowała słowa Paluchowej, ważnej mieszczanki, która przecież wie, na czym polegają dobre obyczaje i umie się odgryźć: "A cóz na tym, choć kozuch na mnie!? Przydź do domu, to weźmiesz jak swoje, a między ludźmi nie wołaj na mnie" (to oczywiście wg dzisiejszej transkrypcji).
Pierwsza zaczepka wyszła od Wojciecha Mazura. Być może sprowokował go tylko strój Palucha – długi niebieski płaszcz obszyty futrem. Najpierw rzucił do Palucha tekst, który dzisiaj brzmiałby mniej więcej tak: „Nie pasuje ci ten błękit, w czarnym wyglądałbyś lepiej”. Wydaje się, że w tych słowach nie ma nic obraźliwego, ale wypowiedziane zostały w taki sposób, że Palucha bardzo dotknęły. Skąd o tym wiadomo? Wymienia je bowiem jako główny powód swojej protestacji (drugim jest pobicie jego żony). Kiedy Mazur zauważył, że przytyk zadziałał, rzucił kolejne słowa, ale tym razem do siedzących przy stołach klientów, tak aby wszyscy słyszeli i docenili jego dowcip. Stosując dzisiejszy język miało to taki sens: „boi sie do mnie przysiąść z czcigodną żeby mu sie suknie nie pomieły”. Ta czcigodna (poczesna) to żona Palucha. Był to więc przytyk, i do Paluchowej (bo w tym ordynarnym miejscu i sytuacji nazywa ją poczesną), i do jego stroju. To rozjuszyło Palucha. Ruszył w kierunku podchmielonego kowala i rozpoczęła się ostra wymiana inwektyw, a po chwili bójka, do której przyłączyli się inni klienci. Rej wodził Stanisław Szmel. Rzucał ludźmi, jak snopami. Paluchowa, pewna swojej siły i impertynecji, próbowała się wtrącić do bójki, ale źle wybrała i, dodatkowo, użyła przy tym ordynarnych słów. Skierowała się do agresywnego Szmela, który miał przecież pretensję do niej i do jej męża o wspomniany kożuch (zakład kuśnierski prowadzili przecież oboje, jakkolwiek Paluchowa do cechu nie należała, bo w owym czasie nie mogła należeć) i, dodatkowo, ten jego kożuch miała właśnie na sobie. Jej słowa podziałały więc na niego jak czerwona płachta na byka. Poczęstował ją soczystym uderzeniem, po którym – jak zeznaje Maciej Buryta – „aż jej zawicie spadło i padła na ziemie między ludzi”, po czym wypomniał jej ten swój kożuch. W tej sytuacji nie jest chyba dziwne, że sprawa trafiła przed sąd.

W protokóle protestacja Palucha i zeznania czterech świadków.

Uwagi do tekstu:

Abertum Marzur – Wojciech Mazur (łac. Adalbertus to Wojciech, protokólant zastosował jakiś skrót lub po prostu pomylił się, jak to mu się często zdarzało);
itemm atque itemm – (item atque item) raz za razem, jedna po drugiej);
prokpróg;
salvo honorebez ujmy dla czci czyli dzisiejsze proszę wybaczyć;
szanekszklanek? (pomyłka piszącego?);
rekł rzekł;
zpoczesnaz poczesną (poczesnaczcigodna);
wszyktowszytko, wszystko (pomyłka piszącego);
Szymon Paluchowicz – cechmistrz rzemiosła kuśnierskiego i krawieckiego, prowadził wraz z żoną zakład krawiecki i kuśnierski (zakład sukienniczy i czapnicki prowadził Augustyn Majowski albo Majewski – takie nazwisko oraz imię Augustyn nosił w tym czasie burmistrz zamkowy, wymieniony w protokóle z kwietnia 1688 r.).

ACtum Coram Officio Modlibozy-
Aduocati Famato Thoma-o Pieniązek
et Scabinorum An-o D-ni 1688.
Die 13. Decembris.

Przed Urząd y Acta NiniejSze Woytowskie Ławiczne PerSonaliter stanąwSzy Sławetny Symon Paluchowicz Protestatus est Contra Abertum Marzur o zadanie Uczciwei Sławie Moiey Rzemiesłu memu barzo Szkodliwe temi własnie słowy ze mi zadał ze LepSza na mnie Sukmana Czarna ni ni?? Suknia Błekitna a przeciwko Stanisławi Szmelowi Protesta?? est ze mi Małzonkę moie pobił ktora barzo niebespiecznego zdrowia bo nay bardziey na zawrod głowy narzeka Przeciwko ktorym Protestatus est itemm atque itemm y Swiadki gotow przeciw onym stawic

  1. Testis PerSonaliter StanąwSzy przed Urząd Woytowski Ławiczny zeznał pod przysięgą Adam Ciesla wte słowa Ze ia przySzedłem Sobie z flaszką po Gorzałke do Rysia y wSzedSzy w prok do izby obaczyłem ze Woyciech PapieSz siedział na ŁySobyczku zPolichny ale go niebił y rozumiałem ze to oni zartuią a co to robicie wstancie y podniosłem Papieza za Czoło y wstali, a potym Stanisław Szmel niewiedziec zkąd przySzedł bo nie wiem czy tam był u Rysia czynie y począł zaraz rzucac ludzmi a wtym razie ozwała Sie Symonowa Paluchowa temi słowy a takto kumie godzi Sie to bic gdzieby rozwadzic to ieScze biieSz za ktoremi słowy rzekł Stanisław Szmel (salvo honore) aty Kurwo a co chceSz y ty y uderzył Symonowey Paluchowicowey piescią wgłowe az Upadła o ziemie miedzy ludzmi Co tak było a nie inacey
  2. Testis PerSonaliter Stanąwszy Marcin Sawinski kowal a MieSczanin Modlibozyczki Zeznał pod przysiegą wte Słowa Zem słySzał ust Stanisława Szmela wołaiącego na Symonowa Paluchowicowa ze to kozuch moy na tobie y rzekłem do MathyaSza Buryty a czoz wąm w Cechu po Złodzieiu a Buryta rzekł oSwiadcie Sobie te słowa y Symon Paluchowicz postawił s??a domego Szanek piwa Co tak było a nieinaczey
  3. Testis PerSonaliter stanąwSzy Marcinowa Sawinska kowalka a MieSczka Modlibozyczka Zeznała pod przysiegą Zem Widziała y SłySzała ze Woyciech PapieSz rekł ŁySobyczkowi ty złodzieiu nie włoczą Sie zamną u??ecki iako za tobą y wtym razie porwali Się do Siebie y cisnął PapieSz Łysobyczka y Woyciech Mazur począł ich rozwadzac Stanisław tez Szmel widząc porwał Papieza y ciSnął o ziemie Symonowa Paluchowicowa widząc to rzekła a tak to Kumie bic to SkurwySynu gnoyku a Stanisław tez Szmel za temi słowy uderzył iey piescią wgłowę az iey zawicie z głowy spadło a Sama Upadła na ziemie y Wołał potym Stanisław Szmel na Symonową Paluchowicową kuzuch moy na tobie bom dał siedm Skor y korzec Ieczmienia iuz temu a Kozucha nie mąm a potym rzekła Szymonowa Paluchowicowa a coz na tym choc kozuch na mnie przydz do Domu to wezmieSz iak Swoie a miedzy ludzmi nie wołay na mnie Co tak było a nie inacey
  4. Testis Sławetny MathyaSz Buryta zeznał pod Sumieniem (...) uczciwego Grzegorza Woytowicza Ławnika temi słowy. Iż ia przySzedłSzy do Abrama Zyda alias Rysia kazałem Sobie dac Wodki z Symonem Paluchowicem y niewiem stąd co poSzło tylkom te słowa słyszał od Mazura Woyciecha boi się do mnie pość zpoczesna zeby mu Sie Suknie niepomieły a wtym do wiedziawSzy Szymon Paluchowicz tych słow y przySzedł do Woyciecha Mazura mowiąc abos te Suknie na mnie poznał albo Są kradzione wtym nie wiem co za przemowy były za temi słowy alem Słyszał ze Szymon Paluchowicz rzekł a twoia rzecz krasc za ktoremi słowami rzekł Woyciech Mazur tos y ty ze mną krat y w tym razie porwali Sie do siebie y stał Się hałas wielki gdzie w mieszał ŁySobyczek y rzekł Kusnierz ŁySobyczkowi twoia do u?? cza?? potym y Stanisław Szmel wmieSzał Sie ciSnął Papiezem od Drzwi do drugich Drzwi az padł iako Snop a wtym widząc Szymonowa Kusnierka rzekła a Kumie godziSz sie gdzie bys miał rozwadzac niewiedząc co Się zkąd poczeło a on za temi słowy uderzył Kusnierki w głowę az iey zawicie spadło y padła na ziemie miedzy ludzi mowiąc te słowa lepiey bys mi kozuch oddała co go iuz trzy lata robiSz y potym niewiem co Się tam daley działo bo odSzedł do Domu Ale Michał Parchyta naylepiey wszykto widział bo ten siedział wkącie a trzezwi Co tak było a nie inacey